Polskie Skrzydła nad Anglią – 24 września 1940 r.

Blog o Bohaterach, Historii i Miejscach, o których warto pamiętać.

Facebook
Twitter
LinkedIn

Polskie Skrzydła nad Anglią – 24 września 1940 r.

Poranek 24 września 1940 roku rozpoczął się w ciszy – gęsta mgła przykryła północną Francję i Kanał La Manche. Jednak już o 6:30 stacje radarowe w Foreness, Dover i Rye wykryły ogromne zgrupowania Luftwaffe. Niebawem nadleciała pierwsza fala – ponad 200 niemieckich bombowców Ju 88 z silną eskortą Bf 109, kierujących się ku Kentowi i ujściu Tamizy.

W odpowiedzi w powietrze poderwano jedenaście dywizjonów RAF. W szeregach obrony znalazły się także jednostki, z którymi latali polscy piloci. Walki toczono nad Dartford, ujściem rzeki Medway i North Weald. Straty były bolesne – w starciu zginął m.in. pilot-oficer J.S. Bryson z 92. Dywizjonu – lecz wielu niemieckich lotników wracało do Francji na uszkodzonych maszynach, część nie dotarła nigdy.

Drugi atak rozpoczął się o 11:15. Nad Kentem rozegrały się dramatyczne pojedynki – nad Chatham Luftwaffe prowadził osobiście as, major Adolf Galland, który zdobył swoje 40. zwycięstwo. Zestrzelony podporucznik RAF Bird-Wilson cudem przeżył, katapultując się z płonącego Hurricane’a do wód Medway.

O 13:30 Luftwaffe niespodziewanie uderzyła na Southampton i Portsmouth. Szczególnie dramatyczne były chwile w zakładach Supermarine w Woolston, gdzie produkowano Spitfire’y – bezpośrednie trafienie schronu zabiło około 100 pracowników fabryki. Niemieckie Bf 110 dotarły aż nad Portsmouth, bombardując dzielnice mieszkalne.

Po południu naloty przeniosły się nad południową Anglię i wyspę Wight. RAF meldował zestrzelenie kilku bombowców, ale także sam ponosił straty. Do końca dnia Dowództwo Myśliwskie utraciło sześć maszyn, a Luftwaffe – co najmniej jedenaście.

Noc przyniosła kolejne dramaty. Londyn bombardowano bez przerwy – pożary wybuchły w Kensington, Westminsterze, Battersea i na Waterloo. Zbombardowano redakcję The Times, stację Blackfriars, szpitale w Edmonton, zakłady przemysłowe i sieć kolejową. Bomby spadły też na Liverpool, Plymouth, Manchester, Hull, Southampton i Brighton. Ofiary liczono w setkach.

Mimo tragedii i zniszczeń, RAF – wspierany przez polskich pilotów – wytrwał kolejny dzień Bitwy o Anglię. Luftwaffe nie zdołała złamać obrony, a kosztowne straty Niemców pokazały, że „niezwyciężona armada” nie jest odporna na stalowe nerwy i odwagę alianckich lotników.

24 września 1940 roku był kolejnym dowodem, że niebo nad Anglią należało do tych, którzy walczyli do końca – także do Polaków.

Ostatnie Publikacje