Data, która miała być początkiem niemieckiej inwazji na Wielką Brytanię
„Operacja Lew Morski” (Unternehmen Seelöwe) nigdy jednak nie doszła do skutku. Tego dnia Luftwaffe rzuciła do walki setki bombowców i myśliwców, starając się rozbić RAF i otworzyć drogę do inwazji.
Niebo nad Londynem, Kentem i ujściem Tamizy rozświetlały eksplozje i serie karabinów maszynowych. Brytyjskie i alianckie dywizjony stanęły do dramatycznej bitwy – wśród nich 303. Dywizjon Myśliwski „Warszawski”. Polscy piloci zapisali kolejną kartę chwały – Henneberg, Łokuciewski, Zumbach czy Paszkiewicz zestrzelili bombowce i myśliwce przeciwnika, ratując Londyn przed jeszcze większymi zniszczeniami.
Niestety, był to również dzień ofiar. W akcji nad Anglią poległ m.in. sierżant pilot Stanley Andrew z 46. Dywizjonu, który oddał życie, by zatrzymać niemieckie naloty.
To był dzień, w którym Polacy i Brytyjczycy ramię w ramię bronili nieba nad Anglią – dzień, który pokazał, że inwazja Hitlera nie miała szans powodzenia.

