9 października 1940 r.

Blog o Bohaterach, Historii i Miejscach, o których warto pamiętać.

Facebook
Twitter
LinkedIn

9 października 1940 r.

9 października 1940

𝑓𝑜𝑡. 𝑅𝑢𝑠𝑧𝑛𝑖𝑘𝑎𝑟𝑧𝑒 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑔𝑜𝑡𝑜𝑤𝑢𝑗𝑎̨ 𝑝𝑎𝑠𝑦 𝑧 𝑎𝑚𝑢𝑛𝑖𝑐𝑗𝑎̨ 𝑘𝑎𝑙𝑖𝑏𝑟𝑢 .𝟹𝟶𝟹 𝑐𝑎𝑙𝑎 𝑑𝑜 𝐻𝑎𝑤𝑘𝑒𝑟 𝐻𝑢𝑟𝑟𝑖𝑐𝑎𝑛𝑒 𝑀𝑘 𝐼 𝐿𝟷𝟿𝟸𝟼 𝐷𝑈-𝐽 𝑧 𝟹𝟷𝟸. 𝐷𝑦𝑤𝑖𝑧𝑗𝑜𝑛𝑢 (𝑐𝑧𝑒𝑠𝑘𝑖𝑒𝑔𝑜) 𝑤 𝐷𝑢𝑥𝑓𝑜𝑟𝑑. 𝑃𝑖𝑙𝑜𝑡𝑜𝑤𝑎𝑛𝑦 𝑝𝑟𝑧𝑒𝑧 𝐴𝑙𝑜𝑖𝑠𝑎 𝑉𝑎𝑠̌𝑎́𝑡𝑘𝑜, 𝑠𝑎𝑚𝑜𝑙𝑜𝑡 𝑡𝑒𝑛 𝑢𝑐𝑧𝑒𝑠𝑡𝑛𝑖𝑐𝑧𝑦ł 𝑤 𝑧𝑒𝑠𝑡𝑟𝑧𝑒𝑙𝑒𝑛𝑖𝑢 𝐽𝑢𝑛𝑘𝑒𝑟𝑠𝑎 𝐽𝑢 𝟾𝟾 𝟾 𝑝𝑎𝑧́𝑑𝑧𝑖𝑒𝑟𝑛𝑖𝑘𝑎 𝟷𝟿𝟺𝟶 𝑟𝑜𝑘𝑢. © 𝐼𝑊𝑀 (𝐶𝐻 𝟷𝟺𝟹𝟺)

Niebo nad kanałem La Manche spowite chmurami i deszczem wstrzymywało niemiecką ofensywę do późnego rana, ale gdy tylko pogoda się poprawiła, nad południowo-wschodnią Anglią rozgorzało piekło. Luftwaffe prowadziła tego dnia zarówno rozpoznanie, jak i szereg zmasowanych ataków na Londyn, Kent i infrastrukturę RAF-u.

Już od świtu nad brytyjskim niebem pojawiały się pojedyncze Ju 88, które próbowały zebrać informacje o rozmieszczeniu sił RAF. Jeden z nich został zestrzelony nad Wash – pierwsze zwycięstwo dnia. Wkrótce potem rozpoczęły się bombardowania wybrzeża: Bexhill, Rye czy elektrownia w Stafford doświadczyły pierwszych uderzeń, choć ich skutki były niewielkie.

O 11:08 pojawiły się pierwsze większe formacje – 20–30 samolotów wdarło się nad południowo-wschodni Londyn. Niemieckie Bf 109 przeszły nad Gravesend i estuarium Tamizy, siejąc spustoszenie w Maidstone i Hastings. Bomby spadły również na East Ham, trafiając m.in. Memorial Hospital. Tego dnia wojna po raz kolejny uderzyła w cywilów.

Najcięższy nalot miał miejsce po południu. Około godziny 14:30 z rejonu Calais i Boulogne wystartowało 160–180 maszyn, które obrały kurs na wschodni Londyn. RAF rzucił do walki dziewięć dywizjonów z Grupy 11. i trzy z Grupy 12. – wśród nich polski Dywizjon 303. Wysoko nad Kentem i Tamizą rozegrały się dramatyczne pojedynki powietrzne, w których Polacy znów zapisali swoją obecność. Pomimo desperackiej obrony, bomby spadły na Royal Albert Dock i Surrey Docks, wywołując pożary i chaos w sercu brytyjskiej stolicy.

Zachód słońca nie przyniósł wytchnienia – przeciwnie, Niemcy rozpoczęli ataki z niskiego pułapu na lotniska i cele przemysłowe. Penrhos, Lee-on-Solent, Yeovilton i St Eval znalazły się pod ostrzałem. Gdy nadeszła noc, Luftwaffe uderzyła ponownie – głównie na Londyn, ale także na miasta przemysłowe Midlands. Bomby spadały na infrastrukturę kolejową, centrale telefoniczne i dzielnice mieszkalne. Nawet katedra św. Pawła, symbol Londynu, ucierpiała w wyniku uderzenia.

Bilans dnia: RAF stracił trzech pilotów, Luftwaffe – kilka maszyn, lecz kluczowe były zniszczenia i nieustanny nacisk na stolicę. Dla Londyńczyków był to kolejny dowód, że niemiecka ofensywa nie słabnie. Dla obrońców – że ich walka dopiero się zaostrza.

Polacy trwali na posterunku. Dywizjon 303 i inne jednostki RAF-u udowadniały, że każda godzina w powietrzu to walka o życie, ale też o wolność – nie tylko dla Anglii, ale i dla okupowanej Polski.

Ostatnie Publikacje