8 września 1940 r.

Blog o Bohaterach, Historii i Miejscach, o których warto pamiętać.

Facebook
Twitter
LinkedIn

8 września 1940 r.

Niedzielny poranek nad Londynem przyniósł widok dymiących ruin. Wschodni Londyn wciąż płonął po nalotach poprzedniej nocy – ogień trawił doki, magazyny i całe ulice. Mimo tragedii, cywile z niezłomną determinacją wynosili resztki dobytku w dziecięcych wózkach, nie poddając się grozie wojny.

Tego dnia niebo nad Anglią znów stało się areną dramatycznych zmagań. O 11:30 główna formacja Luftwaffe ruszyła w stronę Londynu – dwadzieścia bombowców Do 17 eskortowanych przez trzydzieści Bf 109. Ich lot zakończył się nad Kentem i Essex, gdzie na spotkanie wroga ruszyły dywizjony RAF-u.

W zaciętych walkach jedni i drudzy ponosili straty: spadały Spitfire’y i Hurricane’y, ginęli młodzi piloci, a Dornierom nie udało się przebić do stolicy.


Ale prawdziwe piekło miało nadejść po zmroku. Ponad 250 niemieckich bombowców w falach przez całą noc atakowało Londyn. Płonęły doki, stacje kolejowe, szpitale i domy. Bomby spadały na schrony i dzielnice mieszkalne, zabijając setki cywilów. W wyniku nalotu zginęło 412 osób, a 747 zostało rannych.

Choć miasto było pogrążone w ogniu, a niebo nad Tamizą rozświetlały eksplozje i łuny pożarów widoczne z kilometrów, Luftwaffe popełniła strategiczny błąd – odwróciła uwagę od lotnisk myśliwskich. Dla RAF-u oznaczało to chwilę oddechu, a dla całej bitwy – punkt zwrotny.


To była noc, która miała zapisać się w historii Londynu i całej Bitwy o Anglię.

Polscy piloci w tych dniach również czuwali – gotowi poderwać swoje maszyny w każdej chwili, by walczyć ramię w ramię z brytyjskimi towarzyszami.

Ostatnie Publikacje