23 października 1940 r.

Blog o Bohaterach, Historii i Miejscach, o których warto pamiętać.

Facebook
Twitter
LinkedIn

23 października 1940 r.

fot. Premier Winston Churchill dokonuje inspekcji oddziałów 1. Brygady Strzelców (1. Korpusu Polskiego) z generałem Władysławem Sikorskim, Naczelnym Dowódcą Polskich Sił Zbrojnych, w Tentsmuir, 23 października 1940 r. Generał Gustaw Paszkiewicz, dowódca brygady, stoi za generałem Sikorskim. © IWM (H 4961)

Tego dnia niebo nad Anglią było spokojniejsze niż zwykle. Po tygodniach zaciętych walk i nieustannych alarmów, 23 października 1940 roku Luftwaffe ograniczyła swoje działania głównie do lotów rozpoznawczych i krótkich nalotów. Od świtu do południa ciszę przerywały jedynie samotne niemieckie maszyny zwiadowcze, które przelatywały nisko nad wybrzeżem między Dover, Dungeness i Hastings.

Około południa nad południową Anglią pojawiły się kolejne samoloty wroga – badały porty, obserwowały konwoje i przemierzały niebo nad hrabstwami Kent i Suffolk. Jedno z nielicznych tego dnia starć powietrznych rozegrało się nad Sussex – Hurricane’y z 145. Dywizjonu RAF, wspierane przez polskich pilotów, przechwyciły formację Messerschmittów Bf 109. Choć Brytyjczycy stracili dwa samoloty, ich odwaga po raz kolejny udowodniła, że niebo nad Anglią nie zostanie oddane bez walki.

Po zmroku Londyn ponownie stał się celem nocnych nalotów. Bomby spadły m.in. w rejonie St Pancras, powodując ogromne zniszczenia infrastruktury kolejowej. W Tynemouth i North Shields eksplodowały miny spadochronowe, a nocne ataki dotknęły także Liverpool i wschodnie wybrzeże. Pomimo zmiennej pogody i gęstej mgły, niemiecka Luftwaffe kontynuowała presję — a obrońcy Anglii, wśród nich polscy lotnicy z dywizjonów 302 i 303, trwali na posterunku, gotowi poderwać się w każdej chwili.

Każdy taki dzień, choć pozornie spokojniejszy, był dla pilotów próbą nerwów i wytrwałości. Bitwa o Anglię zbliżała się do końca, ale Polacy nadal trzymali niebo nad Albionem.

Ostatnie Publikacje