𝟏𝟕 𝐬𝐢𝐞𝐫𝐩𝐧𝐢𝐚 𝟏𝟗𝟒𝟎 𝐫.

Blog o Bohaterach, Historii i Miejscach, o których warto pamiętać.

Facebook
Twitter
LinkedIn

𝟏𝟕 𝐬𝐢𝐞𝐫𝐩𝐧𝐢𝐚 𝟏𝟗𝟒𝟎 𝐫.

Dzień ciszy przed burzą

Po pięciu dniach nieustannych, krwawych walk, niebo nad południową Anglią niespodziewanie ucichło. Radary nie odnotowywały masowych formacji Luftwaffe, a dowódca 32. Dywizjonu RAF, Mike Crossley, nazwał ten dzień „niesamowitym, niebiańskim” – wolnym od alarmów, nalotów i huku silników.

Przyczyną była nie tyle łaska wroga, co wyczerpanie niemieckich załóg. Bombowce KG 3 traciły ludzi i samoloty szybciej, niż mogły je uzupełniać, a morale gwałtownie spadało. „Człowiek nie jest maszyną, choć nasi dowódcy myśleli inaczej” – wspominał później Oberfeldwebel Manfred Langer. Mimo sugestii atakowania radarów, Luftwaffe wciąż koncentrowała się na lotniskach i zakładach lotniczych.

RAF wykorzystał przerwę na przegrupowanie – naprawiano zniszczone lotniska Biggin Hill, Hornchurch i Kenley. Do walki wprowadzono nowe jednostki: czeski 310. dywizjon z Duxford i kanadyjski 1. dywizjon. Bilans ostatnich dni był jednak tragiczny – 68 pilotów zginęło lub zaginęło, a ponad 70 zostało rannych.

Choć tego dnia nie doszło do wielkich starć, nad kanałem La Manche i w głębi Anglii wciąż krążyły niemieckie samoloty rozpoznawcze. Niektóre zrzucały bomby w pobliżu baz, inne – ulotki propagandowe nad walijskim Welshpool.

W nocy Luftwaffe powróciła – naloty objęły Coventry, Birmingham, Liverpool i Bristol, gdzie celem były zakłady lotnicze i doki portowe. RAF zdołał zestrzelić kilka maszyn, w tym Ju 88 nad Spurn Head.

17 sierpnia był dniem ulgi, ale też przestrogą – cisza miała trwać krótko. Już wkrótce niemieckie naloty wrócą ze zdwojoną siłą.

Ostatnie Publikacje